Sprawiedliwy wśród Narodów Świata  to najwyższe izraelskie odznaczenie cywilne nadawane przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie dla tych, którzy podczas II wojny światowej ratowali Żydów. Warunkiem jest m.in. by pomoc była świadczona bezinteresownie, ratujący nie był Żydem a pospieszenie na ratunek musiało wiązać się z ryzykiem dla życia lub wolności świadczącego pomoc oraz by ratowany przeżył Holocaust.
Osoba uznana za Sprawiedliwego jest odznaczana specjalnie wybitym medalem noszącym jej imię i nazwisko, dyplomem honorowym i przywilejem wpisania nazwiska na Murze Honorowym w Ogrodzie Sprawiedliwych w Yad Vashem.


Według ostatnich danych (luty 2016 r.) medal otrzymało 26 119 osób, w tym najwięcej bo aż 6620 Polaków. Warto pamiętać, że jedynie na terenach Polski pomoc Żydom obwarowana została przez Niemców najwyższą karą. Każdy, kto w najmniejszy sposób próbował i pomóc ryzykował utratę własnego życia. Pełnej listy tych, którzy zginęli ratując Żydów nie sposób odtworzyć. Oto kilka nazwisk radomian, którzy spiesząc na pomoc swoim znajomym, sąsiadom, stracili życie. Marcin Kowalik, magazynier jednego z radomskich zakładów przemysłowych, w styczniu 1943 r. przyjął od Żyda list z zamiarem przekazania go właściwej osobie. Został schwytany i wkrótce wywieziony do obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie zginął.  Anna Michałowska, krawcowa z Radomia wraz ze swa siostrą Marią Gregorczyk za udzielanie pomocy osobom narodowości żydowskiej zostały wysłane do Auschwitz transportem z marca 1943 r. Maria Michalczyk do obozu koncentracyjnego trafiła w styczniu 1943 r. za pomoc Żydowi w ucieczce z getta. Helena Niwińska i Bolesław Gołosz aresztowani zostali za ukrywanie zbiegów z gett.


Dla niektórych osób aresztowanych za pomoc Żydom los okazywał się szczęśliwy. Władysław Pasek z Radomia w 1942 r. zatrzymany został za przenoszenie korespondencji Żydom. Po trzech tygodniach został zwolniony. Dzięki „kaprysowi” Hansa Franka i udzielonemu przez niego prawu łaski życie zachował ślusarz Władysław Tyczyński (ukrywał dyrektora radomskiej odlewni żelaza „Stella” Jakuba Silbermana i jego kilkunastoletniego syna). Karę śmierci Tyczyńskiemu zamieniono na rok pozbawienia wolności. Władysław Pasek z Radomia w 1942 r. zatrzymany został za przenoszenie korespondencji Żydom. Po trzech tygodniach został zwolniony.


Dlaczego mimo groźby utraty życia Polacy spieszyli z pomocą? Odpowiedzią może służyć wiersz jednego ze Sprawiedliwych, radomianina Władysława Misiuny, już po otrzymaniu przez niego odznaczenia.  
„Zastanawiają Talmudu słowa na medalu:
„Kto ratował jedno życie
Ten uratował cały świat…”
Słowa są piękne, lecz nie koją żalu
Choć świat nie runąl i trwa bycie
Mimo Żydów milionowych strat
Znam lepiej od innych Żydów męczeństwo
Cierpiałem wraz z nimi podczas Shoah
I czułem ich mękę także jako Żyd
Ratując ich, ratowałem swoje człowieczeństwo
I mniej mnie przerażał o życie strach
Niż o utratę człowieczeństwa wstyd.”

Paweł Puton

Bibliografia:
Księga Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ratujący życie podczas Holocaustu. Polska, red. naczelny I. Gutman, Kraków 2009; M. Grynberg, Księga Sprawiedliwych, Warszawa 1993; S. Piątkowski, Więzienie niemieckie w Radomiu 1939-1945, Lublin 2009.

Podpis do zdjęcia:
Medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, foto za: Yad Vashem

Sprawiedli wśród Narodów Świata

Jerzy Borysowicz


Jerzy Borysowicz
urodził się w 1903 r. w majątku ziemskim Antopol (dziś na Białorusi) jako syn Franciszka i Rozalii z Jermołowiczów. Miał dwóch starszych braci - Piotra, porucznika Wojska Polskiego, zamordowanego w Katyniu i Antoniego, księdza katolickiego. Rozalia zmarła gdy Jerzy miał 3 lata. W 1918 r. czternastoletni Jerzy przeczytał w gazecie, że generał Dowbór-Muśnicki, organizujący Armię z Polaków wcielonych do wojska rosyjskiego, w razie potrzeby gotów jest powołać do służby wojskowej nawet szesnastolatków. Sfałszował więc dokumenty z datą urodzenia i uciekł z domu, by dostać się do armii. W 30. Pułku Strzelców Kaniowskich służył do końca 1920 r. Po demobilizacji kontynuował naukę, zdał maturę i studiował medycynę w Wilnie. Studia zakończył w 1929 r. Tam też, w 1935 r. ożenił się z Augustyną Bielaczyc. W Wilnie Borysowicz pracował w Klinice Chorób Nerwowych i Umysłowych Uniwersytetu im. Stefana Batorego jako asystent i adiunkt prof. dr. Maksymiliana Rosego. W 1935 r. został powołany do komisji prowadzącej badania mózgu Marszałka Polski, Józefa Piłsudskiego.

W 1939 r., po wybuchu wojny, dr Borysowicz przybył wraz z żoną i dwoma synami do Radomia. W tym czasie budynek dawnego kościoła św. Wacława przy Starym Mieście był już w bardzo złym stanie, dlatego też Niemcy nie mając pomysłu na wykorzystanie obiektu, pozwolili prowadzić w nim szpital dla psychicznie chorych. Pracami szpitala kierował dr Jerzy Borysowicz, stosując w nim wszelkie dostępne leki i metody leczenia. Po utworzeniu getta, budynek szpitala znalazł się w jego obrębie. Między chorymi znajdowali często pomoc Żydzi. Tu ukrywał się m.in. Mordechaj Anielewicz, komendant Żydowskiej Organizacji Bojowej. Prócz tego dr Borysowicz opiekował się chorymi w szpitalu zakaźnym radomskiego getta (zaadaptowany został na ten cel dom Beckermanów przy ul. Warszawskiej).

O udzielanej przez dr. Borysowicza pomocy zaświadczył po latach m.in. dr Dawid Wajnapel, z którym dr Borysowicz współpracował. W szpitalu pracowała wówczas także dr Anna Gecow, która w swoim oświadczeniu napisała: „Dr. Jerzego Borysowicza poznałam w czasie mojej pracy (grudzień 1941 – sierpień 1942) w szpitalu zakaźnym getta radomskiego. (…) Byłam asystentką dr. Dawida Wajnapla, który cenił ogromnie nie tylko wiedzę, ale bezinteresowną i odważną pomoc dra Borysowicza niesioną Żydom. Dr Borysowicz był proszony o konsultacje w szpitalu w przypadkach szczególnie ciężkich powikłań układu nerwowego u chorych na dur plamisty. Konsultacje te odbywały się z zachowaniem (…) środków ostrożności i bardzo dyskretnie, nie przypominam sobie, aby poza mną byli inni świadkowie”. Z kolei, na prośbę dra Wajnapla, Borysowicz umożliwił ukrycie poza gettem 6-miesięcznej siostrzenicy Wajnapla.
Po wyzwoleniu dr Borysowicz kontynuował pracę w Radomiu, pomagając psychicznie chorym. Zmarł w 1980 r. W 1984 r. przyznano mu pośmiertnie tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.




Ausweis dra Borysewicza z czasów II wojny światowej i pracy w szpitalu

Zbigniew Gorecki


Dr Zbigniewa Goreckiego do Radomia zawierucha wojenna rzuciła z Poznania. Tu dał się poznać jako młody, mocno zaangażowany w pomoc bliźnim lekarz. Jego troska nie omijała także Żydów. Kiedy Niemcy zamknęli ich w getcie Gorecki niósł im pomoc przemycając tam żywność i drewno na opał, które kupował z własnych środków. Żydom pozostałym po „aryjskiej” stronie miasta świadczył darmowe usługi medyczne. Gdy latem 1942 r. likwidowano getto jeden z jego znajomych poprosił go o uratowanie osieroconej dziewczynki (jej ojciec dr Senderowicz wraz z żoną popełnili samobójstwo). Dr Gorecki przedostał się do getta, odnalazł dziewczynkę i uratował ją – wywożąc szpitalnym samochodem z zabandażowaną twarzą, co miało ukryć jej semickie rysy twarzy. Gorecki ukrył dziewczynkę w podradomskim Jedlińsku i opiekował się nią aż do wyzwolenia w styczniu 1945 r. Doktor Gorecki po wojnie wyemigrował do Kanady. Dalsze losy uratowanej przez niego córki Senderowiczów nie są znane.
Dr Zbigniew Gorecki tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata otrzymał 4 kwietnia 1967 r.

Marianna Kopyt


Marianna Kopyt (ur. 1917 zm. 7.02.2015) – na krótko przed likwidacją radomskiego getta skontaktował się z nią jej przyjaciel Baruch Zyberszlak, informując o tragicznym położeniu swej rodziny. Kopyt, pomimo grożącego jej niebezpieczeństwa, zdobyła dla Zyberszlaka „aryjskie” dokumenty oraz pomogła jemu i jego córce uciec z getta. Córka Zyberszlaka wyniesiona została w torbie, a następnie przygarnięta przez Mariannę Kopyt. Przyjęła ona ją do swego domu, zdobyła fałszywą metrykę urodzenia i traktowała jak własną córkę. Po jakimś czasie także Baruch Zyberszlak znalazł schronienie u Kopyt, choć mieszkała ona w jednopokojowym mieszkaniu (jedyną kryjówką dla Żyda była szafa). Marianna Kopyt z dużym oddaniem opiekowała się rodziną Zyberszlaka. Po pewnym czasie, gdy szwagierka Żyda urodziła dziecko w obozie pracy w Radomiu, Kopyt udała się tam i z narażeniem życia przemyciła niemowlę na „aryjską” stronę. Następnie pozostawiła dziecko na progu domu bezdzietnego małżeństwa. Ci powiadomili Policję, skutkiem czego dziecko trafiło do sierocińca. Dzieckiem tym jest żyjący do dziś w Stanach Zjednoczonych doktor Charles Silver. Dzięki pomocy Marianny Kopyt zarówno Baruch, jaki jego córka Ilana Zyberszlakowie przeżyli wojnę. W 1950 r. wyemigrowali do Izraela, a następnie USA. Marianna Kopyt pochowana jest na cmentarzu przy ul. Limanowskiego w Radomiu, kw. 9A.
Marianna Kopyt tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata uhonorowana została 23 sierpnia 1988 r.

Władysław Misiuna


W pobliżu małego getta mieszkał także Władysław Misiuna (ur. w 1924 r.) Przemykał tam razem z braćmi, z pomocą do przyjaciół, rodziny krawca, Szmula Pinkusa. Wraz ze swymi braćmi Władysław przeprawiał się przez ogrodzenie getta i dzielił się z żydowskimi przyjaciółmi zdobywaną żywnością, środkami higieny i lekarstwami. Cała rodzina Pinkusa została zamordowana podczas likwidacji getta. Kilka tysięcy Żydów z dużego getta Niemcy zatrzymali w Radomiu, by pracowali w zajętych przez nich fabrykach. Skoszarowani oni byli w obozach przy ul. Szwarlikowskiej, potem, ul. Szkolnej. Żydzi pracowali m.in. w Fabryce Broni. Na jej terenie była też królikarnia. Tam pracował m.in. Misiuna. To na jego prośbę do pracy w królikarni przyjęto kilka żydowskich kobiet m.in. Rachelę Micmacher, Dworkę Zalcberg, Zofię Stupicką. Misiuna opiekował się nimi dostarczając żywność, lekarstwa, środki czystości, a przede wszystkim wspierając je duchowo i moralnie, pisał dla nich np. wiersze. Z powodu brawurowo udzielanej pomocy sam był nieustannie zagrożony, w końcu został aresztowany i trafił do obozu. Udało mu się stamtąd uciec. W 2010 r. doszło do spotkania Misiuny z Zofią Stupnicką. Jej koleżanki niestety nie przeżyły wojny, zginęły w Auschwitz. Zofia się uratowała i wyemigrowała potem do Kanady, gdzie założyła rodzinę. „Pan Misiuna dał mi siłę, żeby przetrwać, żeby żyć, żeby siebie samej nie zniszczyć i wierzyć, że jestem kimś i że mogę przetrwać. Jak ja jemu mogę powiedzieć osobiście dziękuję, to jest to honor dla mnie”- – mówiła Zofia Stupnicka-Marmurek podczas spotkania. Za ratowanie Żydów podczas Holocaustu 28 VI 1966 r. Instytut Yad Vashem przyznał Misiunie tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, a jeszcze potem prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go Komandorią Orderu Odrodzenia Polski.

Henryka Obermiller


Niektórych spośród „Sprawiedliwych” związanych z Radomiem los z naszym miastem połączył na krotko i wydawać by się mogło – przez przypadek. Pobyt w Radomiu skutkował jednak pomocą względem Żydów. Tak było w przypadku Henryki Obermiller. W Radomiu znalazła się, gdyż Niemcy jej męża mianowali kierownikiem jednej z fabryk. Obermiller w tym czasie zawarła znajomość z Adamem i Genią Goldbergami, którzy jak większość Żydów znaleźli się w getcie. Henryka Obermiller sama zaproponowała im pomoc w wydostaniu się z getta – tuż przed jego likwidacją. W naszym mieście zdobyła dla nich „aryjskie” dokumenty i zorganizowała kryjówkę u znajomych w Warszawie. Troszczyła się o nich przez całą wojnę. W sumie dzięki jej staraniom wojnę przeżyło pięcioro Żydów.
Henryka Obermiller godnością Sprawiedliwego wśród Narodów Świata obdarzona została 18 lutego 1981 r.

Wanda Pawłowska


Wanda Pawłowska (ur. w 1921 r., zm. 8 III 2004 r.) podczas wojny mieszkała z rodzicami na Glinicach przy ul. Prostej 20, a kiedy utworzono getto, dom znalazł się w jego pobliżu. Rodzina pomagała Żydom, przemycając do getta jedzenie. Pewnego razu na swoim polu Pawłowscy znaleźli Bernarda Ajdelsa. On i dwaj inni Żydzi uciekli z getta. Pościg przeżył tylko Ajdels. Mężczyzna został ukryty przez rodzinę Pawłowskich w spiżarni ich domu. Troszcząc się o swoich rodziców pozostałych w getcie, Ajdels prosił by Pawłowscy nosili im jedzenie. I tak też było, aż do likwidacji getta. a w końcu 1942 r. Wanda wyrobiła Bernardowi kenkartę na nazwisko Edward Jarosz. Metrykę do niej dostała w kancelarii kościoła farnego. Na to fałszywe nazwisko wynajęła Pawłowska dla Ajdelsa i siebie pokój w sąsiednim domu. Niestety, w lipcu 1943 r. na skutek donosu gestapo aresztowało Bernarda i Wandę. Kobieta, skatowana podczas przesłuchań, została umieszczona w szpitalu więziennym, a później w szpitalu przy ul. Malczewskiego (dziś to budynki hotelu Awiator). Stamtąd z pomocą siostry zakonnej zdołała uciec. Do końca wojny ukrywała się u znajomych. Bernard trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz, później do Sachsenchausen. W listopadzie 1945 r. powrócił do Radomia i odnalazł Wandę. Wkrótce zostali małżeństwem. Bernard Ajdels zmarł 3 VIII 1991 r. Oboje pochowani są na cmentarzu przy ul. Limanowskiego w Radomiu (kw. 12a). Wanda Ajdels została uhonorowana tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata 5 II 1985 r.

Stanisława Skoczylas-Śliwińska


Stanisława Skoczylas-Śliwińska (ur. 1927) w czasie wojny zatrudniona była w zarządzanej przez Niemców radomskiej Fabryce Broni. Razem z nią pracowały tam więźniarki żydowskie. Skoczylas zaprzyjaźniła się z grupą Żydówek, wśród których były między innymi Hela Brajer i Fela Erlich. Młoda Polka dzieliła się z nimi żywnością, wspierała je na duchu i stała się powierniczką w czasie smutku i grozy. Jedną z żydowskich więźniarek pracownic fabryki była Tosia Goldberg, której jeden z polskich znajomych obiecał wydobycie z obozu i ukrycie po „aryjskiej” stronie. Niebezpiecznej misji wyprowadzenia z fabryki podjęła się Stanisława Skoczylas. Przemyciła do zakładu dodatkowe cywilne ubrania i pożyczyła przepustkę jednej z polskich pracownic. Podczas wyjścia z Fabryki, ryzykując życie, towarzyszyła cały czas Goldberg, pomagając pomyślnie przejść przez Niemiecką kontrolę. Skoczylas szczęśliwie dostarczyła Tosię Goldberg do miejsca wskazanego w „aryjskiej” części miasta. W swych działaniach kierowała się zasadami humanitaryzmu i lojalności.
Stanisława Skoczylas-Śliwińska tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata otrzymała 13 lipca 1994 r.

Rodzina Uliaszów


Rodzina Uliaszów - małżonkowie Jan (ur. w 1896 r., zm. 7 III 1962 r.) i Sabina (ur. w 1904 r., zm. 19 II 1983 r.) wraz z córką Marią Jolantą mieszkali w Radomiu we własnym, jednopiętrowym domu. Latem 1942 r. na ulicy do Jana Uliasza podszedł Stanisław Karp, 19-letni żydowski młodzieniec pochodzący z Chełma Lubelskiego. Powiedział, że jest Żydem i nie może znaleźć kryjówki. Uliasz zaprosił go do swego domu, gdzie Karp znalazł schronienie. W dzień skrywał się w komórce, nocą zaś Uliaszowie zabierali go do swego mieszkania. Dzięki ich pomocy zdobył „aryjskie” dokumenty na nazwisko Stanisław Nowicki, wyjechał na roboty przymusowe do Niemiec i dzięki temu przetrwał wojnę. Po jej zakończeniu wyjechał do Stanów Zjednoczonych Ameryki. W swoich zeznaniach dla Yad Vashem Nowicki napisał: „Wszyscy troje opiekowali się mną. Ich córka przynosiła mi wszystko, czego potrzebowałem do pokoju. Wkładali w to całe swoje serce. Byli ludźmi religijnymi i nienawidzili Niemców”. Grób małżonków Uliaszów znajduje się na cmentarzu przy ul. Limanowskiego w Radomiu (kw. 36a). Jan i Sabina Uliaszowie oraz ich córka Maria Jolanta Iwaszczukiewicz tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata otrzymali 26 czerwca 1986 r.